Obecna sytuacja obsługi pasażerskiej wydaje się być niemalże idyllą. Dwadzieścia lal temu było zupełnie inaczej. Aż jeszcze dziś włosy jeżą się na Glowie, na wspomnienie tamtych podróży. Przede wszystkim niezbędne było odpowiednie nastawienie psychiczne. Bez niego cały nasz wyjazd był koszmarem. Gdy już zdecydowaliśmy się na wyjazd na nasz upragniony urlop, spakowaliśmy potrzebne bagaże, mogliśmy wybrać się na dworzec. Jeśli pociąg był w nocy, należało postarać się o taksówkę, co już było nie lada problemem. Przy wejściu na dworzec, panujący tam fetor odrzucał od razu, jednak po kilku minutach dawało się go jakoś wytrzymać.
Ławki w poczekalniach pozajmowane były nie przez pasażerów, ale przez etatowych mieszkańców dworców, którzy słodko spali w upojeniu alkoholowym po odpowiedniej dawce denaturatu, czy innego gatunkowego trunku. Część z nich nie zdążyła w porę dojść do toalety, czy udać się gdzieś na zewnątrz za potrzebą, więc dodatkowo ogrzewały ich własne odchody. Jedynie desperaci oczekiwali na pociągi w dworcowych poczekalniach, albo ci, którzy nie mieli innego wyjścia.
W dużych aglomeracjach miejskich, na dworcach było całkiem sporo kas biletowych. Na ich ilość nie można w sumie narzekać, ale część z nich była pozamykana, bo jakaś bliżej nieokreślona przerwa, ale te czynne, obstawione były kilometrowymi kolejkami. Jeśli ktoś nie był zapobiegawczy i nie wykupił biletu prędzej, miał spore szanse, aby nie zdążyć na swój pociąg. Jeśli już kupiliśmy upragniony bilet, trzeba było przejść na brudny i śmierdzący peron. Mamy wiele szczęścia, jeśli nasz pociąg nie będzie miał kilkudziesięciu minut spóźnienia.
Po przyjeździe zaczynał się szturm na wagony. Drzwiami wchodzili jedynie maruderzy. Podstawowym wejściem były okna, gdyż to one gwarantowały zdobycie jakiegoś siedzącego miejsca. Sama podróż nie była sielanką. Wyjście za potrzebą często graniczyło z cudem. Ludzie pościskani jak śledzie pakowali się nawet do śmierdzących i brudnych toalet, żeby znaleźć gdziekolwiek miejsce. Spóźnienia w pociągach dalekobieżnych były na porządku dziennym. Tak właśnie jeździło się kiedyś.
Artykuł opublikowany przez: Admin
Wszelkie prawa zastrzeżone – Kopiowanie zabronione