Historia kolei polskiej
Polska kolej liczy sobie już 174 lata.
Już w 1835 roku padła propozycja budowy linii kolejowej, która łączyłaby Warszawę i Zagłębie Dąbrowskie. Z inicjatywą tą wystąpił Henryk Lubieński, a już trzy lata później Towarzystwo Warszawsko – Wiedeńskie Drogi Żelaznej otrzymało koncesję na budowę pierwszej linii kolejowej, na obecnych terenach polskich, które ówcześnie doń nie należały.
W pięć lat po inicjatywie Lubieńskiego rozpoczęły się prace nad budową trasy kolejowej, łączącej Warszawę i Wiedeń. Jak to zwykle bywa, że początki bywają najtrudniejsze, to w miarę upływu lat, prace nad budową nowych linii kolejowych, łączących ze sobą coraz więcej miast, nabierały coraz większego tempa, bowiem zauważono ogromne korzyści, płynące z posiadania linii kolejowych, gdyż kolej nie służyła wyłącznie do przewozu ludzi, ale także i do transportu towarów. W momencie odzyskania niepodległości przez Polskę, wszystkie linie kolejowe, zarządzane przez byłych zaborców przeszły pod zarząd Ministerstwa Komunikacji.
Zaczęto już nawet Myślec o elektryfikacji niektórych węzłów kolejowych. W 1920 roku, w Chrzanowie została uruchomiona pierwsza w wolnej Polsce fabryka lokomotyw. Trend w tym kierunku był tak silny, że w ciągu jednego roku potrafiono zbudować 115 km linii kolejowej. W 1926 roku zostało powołane przedsiębiorstwo o nazwie Polskie Koleje Państwowe, (które istnieje po dzień dzisiejszy), za sprawą ówczesnego Prezydenta RP. Rok później została uruchomiona pierwsza elektryczna kolej, która była w posiadaniu prywatnego właściciela, a nie PKP.
Szybko także rozpoczęto budowę elektrycznego taboru kolejowego. Po rozpoczęciu elektryfikacji kolei, przyszedł czas na produkcję taboru, umożliwiającego pospieszny ruch pociągów. Parowóz ten mógł osiągnąć prędkość do 140 km/h. Rozwój taboru kolejowego, linii elektrycznych postępował w szybkim tempie i byłoby tak dalej, gdyby działaniom tym nie przeszkodził wybuch II wojny światowej, która całkowicie odmieniła, życie ludzi na całym świecie, chociaż jej posiadanie było także atutem, o ile ważne węzły kolejowe nie zostały zbombardowane przez wroga.